czwartek, 19 maja 2016

Małe usprawiedliwienie

Witajcie,

Mało mnie ostatnio w sieci, ale niestety nie mam czasu na szydełkowanie, koralikowanie i blogowanie również.

Cały mój czas ostatnio, a przynajmniej duuuuużą jego część, pochłania remont kuchnio-jadalni który zaczęliśmy ok miesiąca temu.

Najpierw trzeba było zrobić projekt, potem pomału go wprowadzać w czyn, a że pracy mamy dużo bo remont obejmuje wymianę podłóg i instalacji, to i jest okrutnie czasochłonny. Zwłaszcza, że wszystko robimy sami, po pracy.

Nie mniej przy życiu trzyma mnie wizja, mojej nowej pięknej mam nadzieję kuchni:)

Jak już się to kiedyś skończy, wrócę do blogowego świata, a póki co moje włóczki, koraliki, szydełeczka i inne takie płaczą gdzieś cichutko w kącie, bo wymieniłam je na szpachelki i kielnie:)

Wybaczcie więc i trzymajcie kciuki za pomyślny koniec:)

Pozdrawiam serdecznie,
Ana

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Czy te oczy mogą kłamać....?:)


Witajcie.

Przedstawiam Wam Pannę Misię...
Zbierałam się trochę do jej zrobienia, ale w końcu się zebrałam.
Mimo tego, że robiło się ją naprawdę szybko, ciężko mi ostatnio wynaleźć czas na szydełko.
Mój ślubny myślał chyba nawet, że mi przeszło:D  
Jednak jak zobaczył mnie z szydełkiem, to tylko westchnął ciężko:))))
Jest tyle różnych spraw do ogarnięcia...no ale...do rzeczy....

To jak? Pomożecie mi odpowiedzieć na to pytanie???:)
Czy te oczy mogą kłamać?:))





Misia jest zrobiona z włóczki Dolphin Baby tym samym wzorem co Miś synka, którego pokazywałam tu.

Wtedy chyba zapomniałam zaznaczyć, że zmieniłam nieco kształt głowy, bo ten z oryginalnego wzoru wydaje mi się jakiś jajowaty.

Tym razem użyłam też "bezpiecznego" noska:)

Mimo robienia Misi tak jak poprzedniego Miśka szydełkiem nr 4, wyszedł ciut mniejszy, bo ma koło 31cm,, 
Nie ujmuje mu to jednak uroku.
Kobietki są drobniejsze - wiadomo:)))
Tak jak poprzednio, na Misia zużyłam niecały motek włóczki.

Miłego tygodnia,
Pozdrawiam,
Ana

sobota, 26 marca 2016

Życzenia

Z okazji Świąt życzę Wam spokoju ducha, dobrych relacji z ludźmi, których spotykacie na swojej drodze, radości, usmiechu, dystansu do siebie i innych, spełnienia marzeń, oraz tego, żeby kiedy już się spełnią , nigdy nie zabrakło Wam następnych☺


Zobaczcie jeszcze ile zajączków do nas dziś przykicało☺


Pozdrawiam serdecznie,
Ana

czwartek, 17 marca 2016

Inny rodzaj "hand made" :)

Dziś coś trochę innego:)

Wczoraj razem z córą brałam udział w warsztatach wielkanocnych w jej przedszkolu.
Dzieci z rodzicami miały zrobić ozdoby wielkanocne, które potem będą sprzedawane na Wielkanocnym Kiermaszu.

Nie mając w domu żadnego koszyka wielkanocnego na zbyciu, poszperałam w internecie i natrafiłam na.....papierową wiklinę.

Jeśli nie znacie tematu to możecie obejrzeć prace z niej np. tu, a tu się ich nawet nauczyć:)

Tak czy siak, odpaliłam internet i dziarsko wzięłam się do pracy...

Pierwszy koszyk kompletnie mnie nie powalił...więc zrobiłam jeszcze jeden...
Drugiemu do ideału z internetu też daleko, ale po maźnięciu go brązową farbą już zaczął jako tako wyglądać:)



Mając już jakąś podstawę i zarys pomysłu poleciałam do sklepu po dodatkowe materiały, a po wyjściu z pracy do przedszkola.

W rezultacie zrobiłyśmy dwa koszyczki, a wyglądało to tak...



Muszę powiedzieć, że jestem całkiem zadowolona z efektów:)

Zostawiam Was więc z naszymi ozdobami i pędzę do pracy:)

Spokojnego dnia,
Ana

wtorek, 15 marca 2016

Podkładki...

O matuchno....
Przeraziłam się kiedy zobaczyłam ile czasu nie dodałam żadnego wpisu.
Nie żebym nic nie robiła, bo coś tam się dzierga....
Niestety są też inne rzeczy, które same się nie ogarną więc trzeba dzielić czas na więcej zajęć....

No ale do rzeczy.

Ostatnio mam jakąś ogromną fazę na zmianę wystroju naszego mieszkania:)

Nic to spektakularnego póki co. Po prostu staram się żeby wnętrze miało ręce i nogi.
Zaczęłam też w związku z tym zwracać większą uwagę na szczegóły...

Wczoraj, przy porannej kawie, uderzył mnie np....brak podkładek pod kubki:)

No to co? No to je sobie zrobiłam:)



Tak mi się to wkręciło, że machnęłam hurtem 6 szt:)


Miało być 8, ale włóczki mi zbrakło przy 6:D


Nie mniej jednak, teraz mogę spokojnie wypić kawkę bez szkody dla stolika:))))


Wracam do innych zajęć:)

Miłego dnia!!!
Ana

niedziela, 24 stycznia 2016

Jestem sobie mały Miś...

Dziś będzie Miś:)

Jakiś czas temu kupiłam na spróbowanie motek włoczki Dolphin Baby.
Wiele osób chwali ją sobie jako świetną włóczkę na maskotki.

Długo zastanawiałam się co z niego zrobić.
Szukałyśmy z koleżanką wzoru i wybór padł na tego Misia.

Na początku robienie z Dolphina było koszmarem. Słabo było widać oczka, wszystko się zlewało.
Z każdym okrążeniem było łatwiej, nie mniej, o ile ta włoczka zdobyła moje serce swoją miękkością, o tyle początki robótki mocno mnie zniechęciły.

Jakoś jednak udało mi się skończyć Misiaka i nawet go tą włóczką pozszywać.





Nasz nowy pluszowy przyjaciel mierzy ok 35 cm.
Zużyłam na niego prawie cały motek włóczki robiąc szydełkiem 4mm

Z resztek włóczki powstała jeszcze piłeczka dla dwóch innych pluszaków:)



Spokojnego tygodnia,
Ana

piątek, 15 stycznia 2016

Zyg Zak

Czy Wam też czas tak szybko płynie?

Dopiero były Święta i Sylwester, a to już połowa Stycznia.

Nie miałam jakoś wyjątkowo dużo czasu na dzierganie, ale zrobiłam czapkę synkowi z jego ukochanym Zyg Zakiem:)

Trochę się przy niej nasiedziałam, ale powiedzmy, że efekt końcowy mnie zadowala.

Co najważniejsze, synek jest zadowolony:)

Czas pokazać dzisiejszą bohaterkę...




Starałam się zachować najważniejsze atrybuty ukochanego autka i chyba nawet mi się to udało.

Czapka zrobiona szydełkiem 3,5 z włóczki Himalaya Everyday, plus resztki różnych kolorów.


Spokojnego weekendu życzę,
Ana